Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obiad. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pyšná Chalupa - Stary Rynek 68

Wreszcie znajdujemy się w części miasta wartej uwagi. Stary Rynek! Ładne stylowe kamienice otoczone "kocimi łbami". Każdy przybysz, który zawita do stolicy Wielkopolski powinien zajrzeć chociaż na chwilę na poznański rynek. Spacerując w tym rejonie miasta, natkniemy się na liczne restauracje i puby z ogródkami piwnymi. Nasza "knajpa" znajduje się dokładnie przy zbiegu ulic Szkolnej i Paderewskiego.

Patrząc z ulicy wygląda ona na czystą i zadbaną, lecz zupełnie niezwiązaną z Czechami (na co wskazuje nam nazwa). Po wejściu do środka urzeknie chyba każdego drewniany taras zajmujący mniej więcej połowę sali. Robi bardzo fajne wrażenie. Do tego stylowe stoliki i krzesła przypominające minifotele. :) Jednak jak to mówią: "diabeł tkwi w szczegółach" - po zajęciu miejsca razi (na pewno większość klientów) prowizoryczna cerata na środku stolika, która wygląda jakby nigdy w życiu nie poznała, co to woda... 

Podchodzi do nas bardzo miła, młoda kelnerka. :) Zaczynam zapominać o tym czymś na styl obrusu na stoliku. Podaje mi menu. Naprawdę ładne etui, ale po otwarciu zaczynają wypadać z niego poszczególne kartki, które kiedyś zalaminowane zaczynają walczyć o własne prawa wyborcze...

Zamawiam żurek w chlebie - 14.90 zł, a na drugie danie:
knedliki z gulaszem - 22. 90 zł. 
Ceny, jak na lokalizację, są całkiem przystępne.

  • Żurek w chlebie - coś cudownego! Takiego żurku nigdy jeszcze nie jadłem! Idealnie doprawiony, do tego w środku pływają kawałki białej kiełbasy i połówka jajka na twardo. W czasie pałaszowania zupy zapominam o wszystkich niedogodnościach.
  • Knedliki - w menu jest wzmianka, że kucharze robią je na miejscu. Nie wiem, jak powinny smakować prawdziwe knedliki, ale jestem w stanie uwierzyć, że tak jak te, które leżą na moim talerzu. :)
  • Gulasz - jakby to powiedzieć... Prawdziwy gulasz powinien być ostry, ale jeśli po zjedzeniu całego posiłku na moim talerzu zostaje mały kopiec kulek pieprzu (składający się z około 20 kulek), to wydaje mi się, że ktoś troszkę przesadził.
  • Ogórek kiszony - w smaku przypominały mi ogórki robione przez moją babcię. :)
Podsumowując:
Restauracja naprawdę sprawia bardzo dobre wrażenie, ale jeśli przyjrzymy się bliżej niestety dostrzeżemy rażące uchybienia w estetyce. Może ktoś pomyśleć, że są to szczegóły niewarte uwagi, ale niestety muszą się one odbić na całościowej ocenie. Jeśli chodzi o jedzenie, to dla takiego żurku można tam przychodzić co dziennie. :)

Skala Pyszności (1-10)
Taras i żur podbijają ocenę. 8!

niedziela, 31 stycznia 2016

Picco Bello - Sczanieckiej 8B

Dzisiaj udamy się na ulicę Sczanieckiej (nie jak to większość mieszkańców mówi Szczanieckiej). :) Szare kamienice stłoczone blisko siebie, jak to bywa w centrum miasta zastępują wcale nie ładniejsze, ale już nie w takim ścisku ułożone, budynki. Plusem tego rejonu miasta jest bliskość Parku Kasprowicza i Parku Wilsona, gdzie można udać się na spacer.

Nasze Bistro mieści się na parterze nowego apartamentowca. Dopiero po kilku przejściach w pobliżu lokalu zauważyłem, że takowy tam się znajduje. Brakuje szyldu, który od razu przyciągnąłby uwagę przechodnia.

Jak już znajdziemy naszą "knajpę" i wejdziemy do środka - od wejścia przywita nas wesołe "dzień dobry" pań zza lady. Wnętrze całkiem schludne, zachęcające gości do zajęcia miejsca przy stolikach. Styl menu Picco Bello przypomina bary mleczne (ceny też). Do wyboru codziennie mamy dwa rodzaje mięsa do tego purée lub ryż/kaszę, a także dwa rodzaje surówek - jeśli jednak przyjdziesz za późno, możesz nie mieć takiego wyboru. :)

Zamawiam roladę rzymską z jajkiem do tego purée, ogórki kiszone i zupę porową. 
Cena jest zachęcająca - 11,99 zł za pierwsze danie, do tego 4,90 zł za zupę.
  • Rolada rzymska z jajkiem - w smaku nie za bardzo przypominała mięso, ale całe szczęście była lepsza niż najtańsze parówki.
  • Purée - nie da się chyba zrobić purée, które nie będzie dobre, :) no chyba, że robimy je z proszku.
  • Ogórki kiszone - nie były to ogórki robione przez babcię, ale żeby tak przyrządzone ogórki nie były zjadliwe, ktoś musiałby się naprawdę bardzo postarać.
  • Zupa porowa - takowej jeszcze nigdy nie jadłem, a że osobiście uwielbiam por, to nie mogłem się jej oprzeć. Okazało się, że w smaku nie różni się ona od zupy cebulowej; nawet miałem takie wrażenie, że komuś pomyliły się nazwy.
Podsumowując:
Jeśli jesteś studentem lub po prostu chcesz zjeść tani obiad, to zapraszam do Bistro Picco Bello. Zjesz tutaj za naprawdę nieduże pieniądze, a jeśli chodzi o walory smakowe, to na pewno nie dostaniesz tutaj jedzenia, po którym musiałbyś biec od razu do łazienki, ale rewelacji też nie ma.

Skala Pyszności (1-10)
Mimo bardzo miłej obsługi 4!

piątek, 29 stycznia 2016

Fiszka Fish And Chips - Taczaka 17

Idąc ulicą Taczaka, nasz wzrok może przykuć wiele rzeczy. Są to np. psie odchody na chodniku, a także żule chowający się po bramach. Czasem na horyzoncie dostrzeżemy jakiś kolorowy szyld.
Nikt praktycznie nie zwraca uwagi na małą knajpkę z wymalowanymi białymi farbami rybami na szybach. Jeśli już ktokolwiek odważy się zajrzeć do środka, przywita go schludny, lecz zupełnie nie kojarzący się z rybami (na co częściowo nastawia nas nazwa) ekwipunek "knajpy". Pierwszą rzeczą która przykuje wzrok każdego zbłąkanego jegomościa jest toaleta... Pomalowana na wzór londyńskiej budki telefonicznej - robi fajne wrażenie, :) lecz nie po to chyba tu przyszliśmy. :)

Dopiero po podejściu do lady usłyszymy, jakby wymuszone, "Dzień dobry" od Pani, która na pewno
swoją miną nie zachęca do podejścia.

Zamawiam zestaw z dorszem (ryba, frytki, surówka). Cena jest całkiem znośna - 17 zł. Obiad podawany jest na papierowych talerzykach, jednakże są one po pierwsze dużych rozmiarów, a po drugie są one naprawdę ładne. Do tego na widok tak podanego obiadu nawet tak sceptycznie nastawiony gość jak ja zaczyna się lekko uśmiechać.
  • Ryba - pierwsza klasa, może trochę za dużo panierki, ale jest ona naprawdę smaczna.
  • Frytki - wreszcie nie są to cienkie, gumowe niedające się jeść frytki (jak np. w McDonaldzie czy KFC) - nie ma to jak gruba, niespalona frytka. :)
  • Surówka - ciężko mi ocenić z czego ona była, ale tak jak prawie wszystko na moim talerzu wizualnie, a przede wszystkim smakowo naprawdę pierwsza klasa.
  • Sos - nie ma wielkiego wyboru, ja zamówiłem koperkowy, który o dziwo naprawdę smakował jak sos koperkowy.

Ostatnim składnikiem zestawu była "papka" z groszku... Był to jedyny element obiadu, który nie był smaczny. Zmiksowany groszek podawany na ciepło to, przynajmniej dla mnie, nie był dobry pomysł.

Podsumowując:
Knajpa może wizualnie nie zachęca gości do odwiedzin, ale wszytko nadrabia naprawdę smacznym i do tego estetycznie podanym jedzeniem.

Skala Pyszności (1-10)
Z czystym sumieniem daję ocenę 7!